pisco.flog.pl
słoneczko
2010-02-09 04:26:58
Rozciągam w swojej głowie czas i myślę, że to wystarczy. A jednak zimny oddech nadal pozostaje rzeczywistością. Życie przemija bez niepotrzebnych drgań w domyślnej samej sobie fali uniesień. Wszystko tworzy się teraz jednodniowo. Nagle usta we śnie przerywają mi zmysłowość poranków. Boli mnie siła niewykorzystanych szans. A jednocześnie takim sobą jestem w tej słodkości narzuconego światka. Jestem pustą drogą do nikąd. Pudełeczko na trupki. Woda płynie, której nie zawróci obrót świata. Jedynie te przeczucia, te sny i wtedy ta ty. Ale to upadek świata, kpina jego z dobrej mojej woli do niego. Bądź grzeczny, nie pójdziesz do kąta, życie wyśmieje ci się krwawiącą raną prosto w umysł. Niech boli, po to stworzenie nadane na tej planecie istnieje. Co chwila włączamy i wyłączamy. Każdy gest mój, jest odepchnięciem świata, a ona odpłynęła w niebyt. Pobicie własnego słowotwórstwa, lekka myśl, ochłonięcie z wapiennego stanu. Bądź. Choćbym miał wichurę i grzmot przed sobą, będę teraz. Tylko koniec świata byłby przeszkodą.
Komentarze
Dodaj komentarz
Poleć to zdjęcie znajomym

Podaj swój adres e-mail
Podaj adresy e-mail znajomych
Napisz wiadomość
Przepisz kod z obrazka:















Rozdwojenie jaźni...
srakabapaczina: Rozdwojenie jaźni...
odpowiedz